Krakowskie Przedmieście Consult
Case Studies

Dlaczego ulotki w 2024 roku wciąż sprzedają u deweloperów

Autor Renata Jaskulska, Strateg Marketingu·15 lipca 2024·6 min czytania

Wiele osób uważa, że marketing papierowy umarł razem z telegazetą. W Krakowskie Przedmieście Consult sprawdziliśmy to w praktyce i wynik widać w tabeli: dobrze przygotowana kampania ulotkowa w Warszawie wciąż bije na głowę niektóre reklamy w sieci. Poniżej przedstawiamy twarde dane z naszych ostatnich działań dla deweloperów.

Liczby nie kłamią: 4200 sztuk papieru na Woli

W marcu 2024 roku przeprowadziliśmy test dla inwestycji mieszkaniowej przy ulicy Kasprzaka. Zamiast wrzucać kolejne 5000 PLN w reklamy na Facebooku, które każdy przewija kciukiem, postawiliśmy na tradycyjny druk. Wydrukowaliśmy dokładnie 4215 ulotek na grubym papierze 250g. Nie były to tanie świstki, które znajduje się za wycieraczką auta, ale eleganckie karty zaproszeniowe. Roznieśliśmy je do skrzynek w promieniu 1,5 kilometra od placu budowy. Działamy bez lania wody, więc od razu zaznaczyliśmy każdą ulotkę unikalnym kodem QR, żeby wiedzieć, kto faktycznie ją podniósł i zareagował.

Efekt przyszedł szybciej niż myśleliśmy. W ciągu pierwszych 14 dni od dystrybucji, kod QR zeskanowało 312 osób. Co ważniejsze, 19 osób przyszło do biura sprzedaży z ulotką w ręku, mówiąc wprost, że to ten fizyczny przedmiot przypomniał im o planach zakupu mieszkania. Koszt dotarcia do jednego klienta, który fizycznie pojawił się w biurze, wyniósł nas 96 PLN. Dla porównania, pozyskanie podobnego leada z kampanii Google Ads w tej samej lokalizacji kosztowało w tym samym miesiącu średnio 142 PLN. Wynik widać w tabeli i jest on jednoznaczny na korzyść papieru.

Nasza strategia opiera się na tym, że mieszkanie to produkt lokalny. Człowiek, który już mieszka na Woli i szuka czegoś większego, codziennie mija płot inwestycji. Ulotka w jego skrzynce to nie jest spam, to konkret na stole. To przypomnienie w momencie, gdy wraca zmęczony z pracy i otwiera skrzynkę na listy. Wtedy ma te 3 sekundy uwagi, których nie wywalczy żadna reklama w telefonie między zdjęciem obiadu znajomego a filmem z kotem. Sprawdziliśmy to w praktyce wielokrotnie i ten mechanizm po prostu działa.

Koszt pozyskania klienta z ulotki wyniósł 96 PLN, podczas gdy reklama w sieci kosztowała 142 PLN za tę samą osobę.
Liczby nie kłamią: 4200 sztuk papieru na Woli

Psychologia fizycznego kontaktu z marką

Dlaczego to w ogóle działa w świecie zdominowanym przez smartfony? Odpowiedź jest prosta i czysto ludzka. Przedmiot, który można dotknąć, ma większą wagę psychiczną niż piksele na ekranie. Badania, które analizowaliśmy przy okazji kampanii na Mokotowie w maju 2024, pokazują, że 68% mieszkańców w wieku 35-45 lat deklaruje większe zaufanie do firm, które stać na wysokiej jakości materiały drukowane. Ulotka na biurku czy na lodówce zostaje w domu średnio przez 4,2 dnia. Reklama na Instagramie znika po 0,8 sekundy. To jest przepaść w budowaniu świadomości marki.

W Krakowskie Przedmieście Consult nie robimy masówki. Jeśli deweloper chce roznieść 50 tysięcy ulotek po całym mieście, mówimy mu wprost: to wyrzucanie pieniędzy w błoto. My celujemy precyzyjnie. Wybieramy konkretne osiedla, gdzie wiemy, że mieszkają ludzie o odpowiednich zarobkach. Na Mokotowie użyliśmy papieru o strukturze lnu. Brzmi to może jak fanaberia, ale w branży premium detale budują cenę. Kiedy klient bierze taką ulotkę do ręki, podświadomie przypisuje tę samą jakość do wykończenia klatki schodowej w nowym bloku. To jest psychologia, która przekłada się na realne zyski.

W czerwcu 2024 sprawdziliśmy też czas reakcji. Średnio od otrzymania ulotki do wizyty na stronie minęło 36 godzin. Ludzie nie reagują impulsywnie. Oni kładą ulotkę na szafce w przedpokoju, a wieczorem, przy herbacie, wpisują adres z kartki. To jest świadoma decyzja, a nie przypadkowe kliknięcie. Taki klient jest o 37% lepiej przygotowany do rozmowy z doradcą w biurze sprzedaży. Wie, o co pytać, bo przeczytał konkrety na papierze, zamiast tylko obejrzeć ładne wizualizacje w social mediach.

Konkret na stole: Jak mierzymy zwrot z inwestycji

Wielu marketingowców boi się ulotek, bo nie umieją ich mierzyć. My w Krakowskie Przedmieście Consult mamy na to swoje metody. Każda partia druku ma inny numer telefonu. To proste rozwiązanie z 2016 roku, które wciąż jest najskuteczniejsze. Jeśli na numer przypisany do ulotki na Mokotowie dzwoni 48 osób w miesiącu, to wiemy dokładnie, ile zarobiliśmy. W lipcu 2024 jedna z naszych kampanii wygenerowała 4 rezerwacje mieszkań. Przy średniej cenie lokalu na poziomie 840 000 PLN, koszt kampanii ulotkowej wynoszący 7 200 PLN jest kroplą w morzu przychodów.

Nie uznajemy lania wody o 'budowaniu wizerunku'. Nas interesuje to, czy telefon dzwoni. Dlatego w naszych ulotkach zawsze jest jasne wezwanie do działania. Nie piszemy 'zapraszamy do kontaktu'. Piszemy 'Zadzwoń i umów się na prezentację mieszkania nr 14'. To jest konkret, który ludzie rozumieją. Statystyki z inwestycji na Woli pokazały, że konkretna propozycja zwiększa liczbę telefonów o 15% w porównaniu do ogólnych haseł reklamowych. Ludzie w Warszawie nie mają czasu na domysły, chcą wiedzieć, co mają zrobić i co z tego będą mieli.

Dodatkowo, łączymy papier z cyfrą. Każda ulotka zawiera kod rabatowy na miejsce postojowe lub komórkę lokatorską, ważny tylko przy okazaniu papierowej wersji w biurze. To daje nam 100% pewności, skąd przyszedł klient. W sierpniu 2024 zanotowaliśmy rekord: 22% wszystkich wizyt w biurze jednego z naszych klientów pochodziło bezpośrednio z kampanii ulotkowej. To wynik, który widać w tabeli i którego nie da się zignorować w budżecie marketingowym na kolejny kwartał.

W sierpniu 2024 rekordowe 22% wizyt w biurze sprzedaży pochodziło bezpośrednio z dobrze wymierzonej kampanii ulotkowej.
Konkret na stole: Jak mierzymy zwrot z inwestycji

Techniczne aspekty sukcesu, czyli nie oszczędzaj na farbie

Działamy bez lania wody, więc powiemy szczerze: tania ulotka to wstyd dla dewelopera. Widzieliśmy dziesiątki kampanii, które poległy, bo papier był cienki jak papier toaletowy, a kolory wyblakłe. W Krakowskie Przedmieście Consult pilnujemy standardów. Od września 2016 roku współpracujemy z tą samą drukarnią pod Warszawą, która rozumie, że czarny musi być głęboki, a logotyp dewelopera musi być wyczuwalny pod palcem. To są te detale, które sprawiają, że człowiek nie wyrzuca ulotki do kosza na makulaturę zaraz przy wejściu do bloku.

Logistyka to drugi filar. Roznoszenie ulotek 'na hura' przez przypadkowych studentów to proszenie się o kłopoty. My zatrudniamy sprawdzoną ekipę 12 osób, które są z nami od lat. Każda trasa jest monitorowana przez GPS. Wiemy, że ulotki trafiły do skrzynek, a nie do najbliższego śmietnika za rogiem. W maju 2024 przeprowadziliśmy kontrolę na trzech osiedlach na Mokotowie i skuteczność dostarczenia wyniosła 98,4%. To jest standard, którego wymagamy, bo tylko wtedy dane, które podajemy klientowi, mają sens i oparcie w rzeczywistości.

Podsumowując, ulotki w 2024 roku to nie jest powrót do przeszłości. To nowoczesne narzędzie dla tych, którzy potrafią liczyć. Jeśli deweloper chce sprzedać inwestycję na 150 mieszkań, nie może polegać tylko na jednym kanale dotarcia. Papier daje mu obecność fizyczną w domu potencjalnego klienta. To buduje relację, której nie da się 'wyłączyć' jednym kliknięciem. Sprawdziliśmy to w praktyce na ponad 80 inwestycjach w Warszawie i okolicach. Wynik widać w tabeli – papier wciąż zarabia pieniądze.